211service.com
Wybory się skończyły, ale spiski wyborców nie znikają
Zwolennicy prezydenta Donalda Trumpa – w tym ta grupa w Arizonie – nadal protestują przeciwko głosowaniu, nawet po poświadczeniu wyników wyborów. AP
Oparty na teorii spiskowej plan prezydenta Trumpa, aby obalić jego porażkę w wyborach w 2020 roku, był skierowany do sześciu stanów, które prezydent elekt Joe Biden ledwo wygrał: Wisconsin, Arizonie, Pensylwanii, Michigan, Nevadzie i Gruzji. Wszystkie sześć z tych stanów potwierdziło teraz swoją liczbę głosów —z relacjami czasami nawet wzrastający margines zwycięstwa Bidena.
Potwierdzenie wyników korelowało ze spadkiem dezinformacji wyborczej. Ale według Zignal Labs, firmy zajmującej się wywiadem medialnym, chociaż roszczenia związane z oszustwami spadły, nie całkiem zniknęły. W rzeczywistości nadal są szeroko udostępniane: baza danych Zignala dotycząca mediów społecznościowych, transmisji, mediów tradycyjnych i witryn internetowych odnotowała ponad 1,9 miliona wzmianek o roszczeniach dotyczących oszustw wyborczych w ciągu ostatnich siedmiu dni. I tweety od prominentnych prawicowych osobistości i wybranych urzędników, taki jak ten od senatora Randa Paula , wciąż zdobywają dziesiątki tysięcy akcji. Więc co będzie dalej?
To nie odchodzi
Nie sądzę, aby niepokoje ustały, mówi Francesca Tripodi, adiunkt w Szkole Informatyki i Bibliotekoznawstwa Uniwersytetu Karoliny Północnej. Mówi, że jeśli już, to wyborcy, którzy uważają, że wybory zostały skradzione Trumpowi, będą działać z coraz większą determinacją w nadchodzących miesiącach.
Nina Jankowicz, dezinformatorka w Wilson Center, zwraca uwagę, że nie tylko ilość treści kwestionujących wynik powinniśmy się martwić. Zamiast tego martwi się długofalowym wpływem, jaki ten moment może mieć na to, jak wyborcy popierający Trumpa postrzegają demokrację. Mówi, że przez długi czas zmniejszy to zaufanie do tego procesu. Utrwalanie tych narracji utrudni zwolennikom Trumpa zaufanie do procesu demokratycznego w przyszłości.
I chociaż Trump mógł przegrać swoją kandydaturę na reelekcję, ruchy polityczne, które wykorzystały dezinformację dla własnej korzyści, nie zostały w całości wykluczone z urzędu. Nawet jeden wybitny promotor QAnon zdobył miejsce w Kongresie .
Istnieje niebezpieczeństwo, zwłaszcza na poziomie lokalnym, teorii spiskowych i innych nieprawdziwych praw związanych z wyborami w 2020 r., które przełożą się na prawodawstwo, mówi Shireen Mitchell, badaczka dezinformacji, która prowadzi projekt Stop Digital Voter Suppression Project. Wyobraź sobie coś, co jest kompletną kampanią dezinformacyjną, która staje się prawem – powiedziała. Ktoś będzie zajmował stanowisko polityczne, próbując wprowadzić politykę opartą na tych przekonaniach spiskowych.
Częściowo dlatego, że istnieje już od jakiegoś czasu
Trump nie zaczął nagle mówić o teoriach spiskowych na temat skradzionych wyborów w listopadzie; tweetuje bezpodstawne twierdzenia, że wybory zostaną skradzione za miesiące. Podobnie infrastruktura, która pomaga rozpowszechniać te twierdzenia, poprzedza wybory w 2020 r., podobnie jak historia kwestionowania, czyje głosy powinny się liczyć w Ameryce.
„Stop the Steal” to ewolucja starego argumentu używanego do pozbawiania prawa głosu głównie osób kolorowych i rdzennych społeczności, mówi Brandi Collins-Dexter, badaczka dezinformacji. Czy zatem podstawowy argument kiedykolwiek zniknie całkowicie? Dopóki głosowanie i uczestnictwo w naszej demokracji nie są uznawane przez kraj za podstawowe prawo człowieka, mam wątpliwości.
Praca Tripodi obejmowała śledzenie grup na Facebooku poświęconych rozpowszechnianiu dezinformacji na temat pandemii koronawirusa. Te grupy, które wcześniej odgrywały rolę we wprowadzaniu spisków QAnon do szerszej publiczności, są również siedliskiem dezinformacji wyborczej. A kampanie ponownie otwarte są same w sobie częściowo finansowane i pod wpływem przez niektóre prawicowe super-PAC i media.
Zapobieganie rozprzestrzenianiu się dezinformacji
Historia dezinformacji i amerykańskiej potęgi ma tak wiele aspektów: firmy, które zbudowały sieci zachęcające do rozpowszechniania dezinformacji; wpływ, jaki te narracje mają na wrażliwe i uciskane społeczności; praca polegająca na moderowaniu treści, często powodująca traumę płaconych za to pracowników; pieniądze, które finansują kampanie dezinformacyjne; sieć publikacji i organizacji związanych z wiadomościami, które pomagają je rozpowszechniać; wpływ dezinformacji na nasze codzienne życie i relacje. Ważne jest, twierdzą eksperci, aby media zajmujące się tym problemem dobrze to zrozumiały.
Powiązana historia
Jak zamordowano prawdęPandemia, protesty i niepewne wybory wywołały przytłaczającą powódź dezinformacji. Nie musiało tak być.
Jeśli czytam historię o przemocy białych nacjonalistów, a główną osobą, która jest bezpośrednio cytowana i omawiana jest biały nacjonalista, to dla mnie jest to romantyzacja sprawcy, mówi Collins-Dexter. Ale jeśli mówisz o społeczności, która została dotknięta przez biały nacjonalizm — jeśli twoimi ekspertami są ci z tych społeczności, a nie „zreformowani” naziści lub aktywni naziści — to inna historia i doświadczenie dla czytelnika, który zajmuje się publikacją. serwis.
Dziennikarze mogą to skutecznie omawiać, jeśli potrafią skutecznie omawiać zmiany klimatyczne, mówi Ryan Hagen, pracownik naukowy z tytułem doktora na Wydziale Socjologii Uniwersytetu Columbia. Błędna odpowiedź brzmi, że po obu stronach każdej sprawy jest dobra prawda.
Te same względy są również ważne dla platform takich jak Facebook, YouTube i Twitter, gdzie teorie spiskowe dotyczące wyborów wciąż zyskują dużą publiczność, pomimo pewnych tymczasowych i stałych zasad moderacji, które zostały zaprojektowane w celu ograniczenia ich zasięgu.
Dla Collins-Dexter podejście firm do dezinformacji pozostaje niewystarczające. Nawet przy najbardziej czujnym moderowaniu byłaby to ciężka praca. Jednak moderatorzy treści są niedostatecznie przeszkoleni, niedostatecznie opłacani i dysponują niedoborami na wielu frontach. A firmy chcą zrobić absolutne minimum, mówi.
Tymczasem Tripodi wezwał platformy do zapewnienia większej przejrzystości badaczom spoza firmy. Myślę, że pod pewnymi względami nie chcą ponosić odpowiedzialności za degradację demokracji w USA – mówi. Ale jeśli wielokrotnie przechowują dane niedostępne dla socjologów, to nie ma sposobu, aby odpowiednio zwalczyć ten problem.
To jest fragment The Outcome, naszego cotygodniowego e-maila na temat uczciwości i bezpieczeństwa wyborów.