Za boomem kryptowalut w Korei Południowej

Fontanna Bryana





Powszechnie wiadomo, że Korea Południowa jest jednym z najbardziej okablowanych społeczeństw na świecie, z niemal wszechobecnym dostępem szerokopasmowym i niesamowicie szybkimi prędkościami Internetu. Teraz kraj staje się również wylęgarnią handlu kryptowalutami. Korea Południowa jest światowy rynek nr 3 w handlu bitcoinami , po Japonii i Stanach Zjednoczonych, oraz największy rynek wymiany Ether, kryptowaluty Ethereum, stanowiącej ponad 33 procent jej udziału w rynku. Kraj jest także domem dla dwie z 15 największych światowych giełd walut cyfrowych ( Bithumb oraz Coinone ), z których oba wybudowały otwarte centra, w których inwestorzy mogą osobiście przeprowadzać transakcje. Ogólnie rzecz biorąc, uważa się, że Korea Południowa ma około miliona zarejestrowanych codziennych handlowców w wirtualnej walucie, co odpowiada około jednemu na 50 obywateli.

Ale chociaż dynamicznie rozwijający się rynek walut cyfrowych zachwyca lokalnych przedsiębiorców, niepokoi rząd Korei Południowej. Władze są szczególnie zaniepokojone nową metodą pozyskiwania funduszy, zwaną początkową ofertą monet, w której firmy tworzą cyfrowe tokeny oparte na blockchain, które mogą być wykorzystane do zakupu określonego produktu lub usługi w przyszłości i sprzedać je publicznie (zobacz co piekło jest pierwszą ofiarą monety? ). We wrześniu krajowa Komisja Usług Finansowych (FSC) nakazała zakaz ICO. Kryptowaluty nie są ani pieniędzmi, ani walutą, ani produktami finansowymi, powiedziała agencja w pisemnym oświadczeniu w tym czasie. Rząd Korei Południowej potwierdził wcześniejsze stanowisko, że państwo nie gwarantuje odpowiedniej wartości wirtualnych walut.

Ten ruch może utrudnić lokalnym start-upom, które handlują walutami cyfrowymi i pracują z technologiami blockchain. W Korei Południowej, podobnie jak w innych krajach, takie startupy wykorzystują ICO do pozyskiwania funduszy, ponieważ kampanie wymagają niewielkiej ilości papierkowej roboty, pozwalają przedsiębiorcom pozyskiwać pieniądze bezpośrednio od inwestorów, zamiast polegać na bankach lub firmach venture capital, oraz umożliwiają założycielom zachowanie całkowitej własności swoich firm. Według danych rządowych tylko we wrześniu południowokoreańskie startupy zebrały około 89 milionów dolarów ze sprzedaży tokenów cyfrowych. Kiedy FSC ogłosiło swój zakaz pod koniec września, 20 południowokoreańskich startupów powiedziało, że planują zebrać fundusze seed poprzez ICO, ale zamiast tego będą zbierać fundusze w innych krajach.



Ograniczenia Korei Południowej pojawiły się kilka tygodni po tym, jak Chiny wydały własny zakaz ICO, charakteryzując je jako nieautoryzowaną formę zbierania funduszy i zakłócającą stabilność gospodarczą i finansową, a także nakazały firmom wydawanie refundacji inwestorom. Chińscy regulatorzy poinstruowali również giełdy walut cyfrowych, aby zamknęły swoje platformy transakcyjne na kontynencie, zmuszając je do przeniesienia się za granicę.

Wiele osób porównało decyzje obu krajów, ale stanowisko Korei Południowej w sprawie kryptowalut jest wyjątkowe. W przeciwieństwie do Chin, Korea Południowa nie wdrożyła jeszcze swojej zasady ICO i nie zmusiła firm do zwrotu środków ICO. W dalszym ciągu pozwala inwestorom z siedzibą w Korei inwestować pieniądze w zagraniczne ICO i giełdy walut cyfrowych, aby działały w jej granicach. W listopadzie Choe Heung-sik, który kieruje Służbą Nadzoru Finansowego Korei Południowej, powiedział to agencja monitoruje handel kryptowalutami w kraju, ale nie ma bezpośredniego planu bezpośredniego nadzorowania giełd.

Powiązana historia Boom ICO wygląda jak bańka mydlana, ale jego sercem jest prawdziwa innowacja.

Jednak Korea Południowa zasygnalizowała, że ​​może zacząć pobierać podatki od transakcji kryptowalutowych. Obecnie handel wirtualnymi walutami w kraju wiąże się tylko z opłatami prowizyjnymi. Jednak 13 października szef Krajowej Agencji Podatkowej, Han Seung-hee, powiedział prawodawcom, że grupa rozważa wprowadzenie podatku od wartości dodanej, podatku od zysków kapitałowych lub obu tych elementów z pomocą organów finansowych.



Oficjalna decyzja spodziewana jest w pierwszym kwartale 2018 roku. Jeśli plan zostanie wdrożony, Korea Południowa stanie się jednym z niewielu krajów, które opodatkowują giełdy kryptowalutowo-gotowe. Niemcy i Singapur nakładają podatki od handlu walutami wirtualnymi w zależności od takich czynników, jak wysokość zysku i długość okresu utrzymywania, ale inne kraje – w tym Australia i Japonia – niedawno zlikwidowały swoje opłaty.

Inwestorzy detaliczni nie są jedynymi Koreańczykami, którzy są podekscytowani kryptowalutami; niektóre z największych korporacji w kraju inwestują pieniądze w firmy wykorzystujące wirtualną walutę i związane z nimi technologie. Nexon, jeden z największych producentów gier wideo w Korei Południowej, jest wiodącym udziałowcem w Lotka , trzecia giełda kryptowalut w kraju. Dunamu, filia Kakao, wiodącej południowokoreańskiej firmy świadczącej usługi internetowe, uruchomiła niedawno giełdę kryptowalut o nazwie Upbit . A DB Group, kolejny południowokoreański konglomerat, nawiązał współpracę z lokalną firmą Sentbe w sierpniu, aby zaoferować przelewy w Bitcoin.

Nawet Samsung, największy konglomerat w Korei Południowej, angażuje się w technologię blockchain, która umożliwia korzystanie z kryptowalut. W maju dział rozwiązań informatycznych firmy, Samsung SDS, ogłosił projekt pilotażowy, który będzie wykorzystywał ten system szeroko rozpowszechnionych, często aktualizowanych ksiąg kryptograficznych do śledzenia importu, eksportu i lokalizacji przesyłek towarowych w czasie rzeczywistym. W tym samym miesiącu dołączył również oddział Samsung Sojusz Enterprise Ethereum , grupa branżowa, która opracowuje oprogramowanie klasy biznesowej oparte na blockchain. Samsung SDS nie planuje rozpoczęcia działalności związanej z cyfrowymi monetami, ale firma zamierza opracować [nowe] modele biznesowe z wykorzystaniem technologii blockchain, powiedział rzecznik Jo Joo-hong. Przegląd technologii MIT .



Zapał Korei Południowej do kryptowalut jest godny uwagi, biorąc pod uwagę, że kraj ten ma pilny powód, by być sceptycznym: cyberataki z Korei Północnej. Według Narodowej Agencji Policji Korei Południowej hakerzy prawdopodobnie pochodzący z Korei Północnej zaatakowali urzędników w czterech południowokoreańskich giełdach bitcoinów w lipcu i sierpniu. Spear-phishing polegał na wysyłaniu wiadomości ze skradzionych adresów e-mail i dołączaniu złośliwego kodu, który był identyczny z wirusami, które wcześniej okazały się pochodzić z Korei Północnej. Eksperci tacy jak amerykańska firma zajmująca się cyberbezpieczeństwem FireEye teoretyzował że hakerzy zareagowali na zwiększone sankcje gospodarcze nałożone na Koreę Północną i byli zainteresowani Bitcoinem ze względu na jego względną anonimowość, ponieważ ludzie mogą kupować i używać walutę bez ujawniania swojej prawdziwej tożsamości.

Powszechne korzystanie z cyfrowej waluty stwarza zarówno szanse, jak i ryzyko, mówi Kim Kyung-soo, szef Centrum badawcze Ethereum w Korei Południowej . Osoby podejmujące ryzyko próbują osiągnąć zyski, zagłębiając się w te aktywa o wysokiej zmienności. Ale waluty cyfrowe mogą być również wykorzystywane jako kapitał początkowy, aby podnieść następną falę rozwoju technologicznego.

ukryć