211service.com
Indie Ostrożne Oczy AI
Dadu Shin
Dwa dni po K.S. Sunil Kumar otrzymał awans, dział kadr zadzwonił do niego i poprosił o rezygnację.
Stało się to w kwietniu, kiedy Kumar rozpoczynał dziewiąty rok w Tech Mahindra, jednym z gigantów indyjskiej branży usług IT. Pracował w usługach inżynierskich, gdzie projektował komponenty i narzędzia dla firm lotniczych w Ameryce Północnej i Europie. Przesłali specyfikacje — materiały dostępne do zbudowania zawiasu, rodzaj obciążenia, jakie musi on wytrzymać i koszt, po jakim trzeba go wyprodukować — a on wyśmiewał opcje za pomocą oprogramowania. Był żołnierzem piechoty w armii indyjskich inżynierów, którym zleca się pracę z Zachodu, tak że można ją dokończyć za ułamek kosztów. Czasami opuszczał swoją bazę, kampus Tech Mahindra w Bangalore, aby służyć klientom w zagranicznych biurach: w Montrealu, Belfaście czy Sztokholmie.
Ta historia była częścią naszego wydania z listopada 2017 r.
- Zobacz resztę numeru
- Subskrybuj
Kiedy jego praca została rozwiązana, Kumar zarabiał blisko 17 000 dolarów rocznie, niezłą pensję klasy średniej w Indiach. Mniej więcej w tym samym czasie firma Tech Mahindra ogłosiła zysk za poprzedni rok finansowy w wysokości 419 milionów dolarów przy przychodach w wysokości 4,35 miliarda dolarów. (Tech Mahindra nie odpowiedział na prośbę o komentarz do tej historii.) Usługi informatyczne i związane z nimi oferty w Indiach odnotowują roczne przychody w wysokości 154 miliardów dolarów i zatrudniają prawie cztery miliony osób. Siła sektora zależy od jego zdolności do obniżania kosztów – od jego zdolności do arbitrażu tanio kupowanych umiejętności pracowników takich jak Sunil Kumar.
Bangalore jest pełne specjalistów IT i inżynierów, którzy są do niego podobni. Jego kręcone włosy są cienkie na górze i siwe na skroniach; kiedy rozmawialiśmy, miał na sobie wyblakłą koszulę Tommy Hilfiger w kratkę, plecak i wyraz stłumionego niepokoju. Dorastał w wiosce kilkaset mil od Bangalore, gdzie jego ojciec tkał jedwabne sari na ręcznej krośnie. W 1995 roku, gdy miał 15 lat, przeniósł się do Bangalore, aby uzyskać dyplom z inżynierii mechanicznej; był to stopień poniżej stopnia uniwersyteckiego, który zdobył później na kursie korespondencyjnym.
Zanim dołączył do Tech Mahindra, latem 2008 roku Kumar pracował jako kreślarz w firmie lotniczej. Nowa praca otworzyła mu życie w sposób, w jaki branża informatyczna zrobiła dla wielu Hindusów, dając szansę na przeskoczenie z robotniczego środowiska do przyszłości w białych kołnierzykach. Ożenił się, a para miała syna; zaciągnął pożyczkę w wysokości 47 tysięcy dolarów na zakup domu, aby jego rodzice i dwaj bracia, którzy poszli za nim do Bangalore, mogli z nim zostać. Żyję życiem klasy średniej, mówi. Nie chcę pokazywać ludziom, że wykonuję pracę IT. Markowe koszule, buty – nie chcę ich.

Wielkość i prestiż indyjskiej branży IT odzwierciedlają projekty kampusów Infosys w Mysore (powyżej) i Bangalore (poniżej).

INDIOBRAZY/UIG PRZEZ GETTY OBRAZY
Kiedy Kumar stracił pracę, stał się częścią fali zwolnień, która przetoczyła się przez indyjską branżę informatyczną — termin ten obejmuje w swojej rozległości centra obsługi telefonicznej, usługi inżynieryjne, firmy outsourcingowe procesów biznesowych oraz firmy zarządzające infrastrukturą i oprogramowaniem. Niedawne zwolnienia są częścią najbardziej znaczącego okresu rezygnacji w branży, odkąd zaczęła się ona rozwijać dwie dekady temu. Firmy niekoniecznie przypisują te zwolnienia bezpośrednio automatyzacji, ale jednocześnie stale identyfikują automatyzację jako iskrę ogromnych zmian w branży. Boty, uczenie maszynowe i algorytmy, które robotycznie wykonują procesy, sprawiają, że stare umiejętności stają się zbędne, zmieniając ideę pracy i sprawiając, że mniejsza siła robocza wydaje się prawdopodobna.
Analiza gazety biznesowej Jak poinformował, że siedem największych firm informatycznych w Indiach zwolni w tym roku co najmniej 56 000 pracowników. Po dorocznym walnym zgromadzeniu tego lata, 10-miliardowy behemot Infosys ogłosił, że 11 000 z 200 000 pracowników zostało zwolnionych z powtarzalnych zadań przez automatyzację i przeniesionych do innych miejsc w firmie, a ciężar ich poprzedniej pracy spoczywa teraz na algorytmach. Firma HfS Research, która bada branżę IT, przewidziała w zeszłym roku, że automatyzacja spowoduje utratę netto 480 000 miejsc pracy w Indiach do 2021 roku. Vishal Sikka powiedział w marcu, kiedy był jeszcze prezesem Infosys. (Sikka zrezygnował w sierpniu.) Sześćdziesiąt do 70 procent w ciągu najbliższych 10 lat – a może mniej niż 10 lat – prac, które wykonujemy dzisiaj, zostanie zastąpionych przez sztuczną inteligencję… chyba że sami będziemy dalej ewoluować.
Automatyzacja może szczególnie mocno uderzyć w Indie, ponieważ duża część ich zaawansowanej technologicznie gospodarki wiąże się ze stosunkowo rutynową pracą, która jest niezbędna do przejęcia kontroli przez komputery.
Obawa, że sztuczna inteligencja niszczy miejsca pracy, nie dotyczy tylko Indii, ale automatyzacja może szczególnie mocno uderzyć w ten kraj, ponieważ tak duża część jego zaawansowanej technologicznie gospodarki wiąże się ze stosunkowo rutynową pracą, która jest idealna do przejęcia kontroli przez komputery. W niektórych przypadkach indyjskie firmy świadczące usługi IT same zautomatyzują pracę. W innych przypadkach zrobią to firmy na Zachodzie, więc nie będą już musiały pracować dla ludzi w Indiach.
Sunilowi Kumarowi nie powiedziano szczegółowo, dlaczego został zwolniony; upiera się, że to, co zrobił w Tech Mahindra, nie dało się zautomatyzować i że został zwolniony w ramach dążenia do ożywienia zysków. Devika Narayan, socjolog z University of Minnesota, która bada ten temat do swojej pracy doktorskiej, uważa, że automatyzacja może rzeczywiście być zbytnio obwiniana za utratę takich miejsc pracy jak jego. Firmy mogą równie dobrze mówić o automatyzacji, aby ukryć niektóre z ich własnych niepowodzeń lub odwrócić uwagę od złych skutków innych czynników pozostających poza ich kontrolą, mówi. Wskazuje, że wielu gigantów IT jest wiotkich i ma przerost personelu, a amerykańskie firmy są teraz ostrożne, biorąc pod uwagę klimat polityczny w USA, przed wysyłaniem pracy za granicę. Wciąż nie jest dla mnie jasne, w jakim stopniu automatyzacja jest przesadzona – mówi Narayan. Podejrzewa, że indyjskie firmy IT chcą wykorzystać tę narrację dotyczącą automatyzacji do wprowadzenia zmian strukturalnych, w szczególności redukcji”.
Powiązana historia
Powiązana historia Sztuczna inteligencja może radykalnie poprawić gospodarkę i aspekty życia codziennego, ale musimy wymyślić sposoby, aby zapewnić wszystkim korzyści.To, gdzie leży prawda, jest ważne dla Indii. Branża IT może zatrudniać tylko kilka milionów z 1,3 miliarda ludzi w Indiach, ale była latarnią morską dla młodych mężczyzn i kobiet z aspiracjami. Motywowało to rodziny do posyłania dzieci na uniwersytet, umieszczało absolwentów w lśniących kampusach, zapewniało im niezależny miejski styl życia, zapewniało stabilne dochody i dostęp do świata poza Indiami. Co więcej, w ciągu ostatnich 30 lat była to jedyna branża w Indiach, która zaczynała od nasion i rozkwitu do takiego sukcesu. Poza tym Indie walczą o tworzenie miejsc pracy: każdego roku 12 milionów Hindusów wchodzi na rynek pracy, ale tylko 135 000 miejsc pracy w ośmiu największych sektorach gospodarki formalnej – w tym IT – zostało utworzonych w 2015 roku. — głęboko wstrząsnęłoby gospodarką i ustrojem kraju.
Wyjmowanie krzeseł obrotowych
Chetan Dube mówi, że to widział. W 2005 roku Dube, dyrektor generalny firmy IPsoft, przemawiał na forum firm IT w Bombaju. Jeśli przemysł indyjski nie obudzi się na nadchodzącą falę automatyzacji, czeka nas kryzys egzystencjalny – wspominał zgromadzonym. Zostałem ukarany. Następnego dnia jedliśmy śniadanie, a na tyłach Czasy gospodarcze , w artykule napisano: „CEO IPsoft przewiduje śmierć indyjskiego outsourcingu”.
Bansal szacuje, że jeszcze dwa lub trzy lata temu sektor IT zatrudniał 400 000 osób rocznie, a teraz liczba ta spadła do 140 000 do 160 000. Wkrótce, mówi, zatrudnienie netto będzie ledwie wyższe od zera.
Dube, matematyk w muszce i szelkach, który kiedyś wykładał na Uniwersytecie Nowojorskim, założył IPsoft w 1998 roku, ale dopiero w 2014 roku firma wprowadziła na rynek swój flagowy produkt, Amelię. Agent usług konwersacyjnych, Amelia, ma zastąpić ludzi, którzy odpowiadają na zapytania klientów w call center i back office. Amelia była wykorzystywana do rozwiązywania problemów dostawców dla dużej firmy naftowo-gazowej; prowadzi usługę czatu na żywo dla szwedzkiego banku SEB; pracuje w zespole brokerów kredytów hipotecznych innego banku. Dla jednego klienta, mówi Dube, średni czas dotarcia do konwencjonalnego agenta offshore wynosił 55 sekund; inkarnacja Amelii pojawiła się w dwie sekundy lub mniej. Agent offshore potrzebował średnio 18,2 minut na pomyślne rozwiązanie zapytania; dla Amelii było to 4,5 minuty. Sfera obsługi klienta szybko zapełnia się produktami takimi jak Amelia — chatbotami, które za pomocą tekstu lub głosu całkowicie eliminują ludzką obecność.
Tylko w kilku przypadkach Amelia bezpośrednio zastąpiła indyjskich pracowników, ale Dube uważa, że dalsze zmiany są nieuniknione. Centra telefoniczne w Indiach już się zmieniają: pensje wkradły się w górę, straty zawsze były wysokie, a firmy takie jak Infosys i Tata Consultancy Services przeniosły część swoich funkcji dalej do Manili, gdzie koszty pracy są jeszcze niższe niż w Indiach. (Trzy lata temu jeden z urzędników organizacji branżowej o nazwie Assocham przewidywał ponuro, że Indie stracą na rzecz Filipin 30 miliardów dolarów przychodów z centrów obsługi telefonicznej w ciągu następnej dekady). Na Zachodzie niektóre firmy repatriują swoje usługi głosowe, podczas gdy inne są porzucenie ich całkowicie na rzecz help desków e-mail lub czatu.
Perspektywa – lub strach – przed automatyzacją stała się więc kolejną siłą zmieniającą biznes call center. Rozpoznawanie głosu nie jest jeszcze bliskie doskonałości, a nawet wyrafinowani agenci kognitywni osławionej niedalekiej przyszłości mogą nie być w stanie przeanalizować wędrujących klientów, skomplikowanych problemów lub niezwykle grubych akcentów. Ale większość prac głosowych jest prozaiczna i powtarzalna. Biorąc pod uwagę, że ludzie w pierwszej warstwie tej usługi kalibrują swoje odpowiedzi za pomocą skryptu, ich funkcje należą do najprostszych do przekształcenia w kod maszynowy.
Inne owoce są równie nisko w innych częściach sektora; jak mówi Dube, Indie to nic innego jak robotnik IT, więc najniższa warstwa pracy jest wypełniona zadaniami, które wymagają pracowitości i wytrzymałości, ale nie kreatywności czy ostrych umiejętności technicznych.
W Genpact, 20-letniej firmie, która zaczynała w outsourcingu procesów biznesowych, zanim rozszerzyła działalność na inne usługi, jest dużo pracy na krześle obrotowym, mówi Gianni Giacomelli, który kieruje działem rozwiązań cyfrowych firmy. Termin ten oddaje mechaniczny charakter tych zadań. Do niedawna człowiek musiał mieć do czynienia z systemami oprogramowania, które wspomagają funkcje przedsiębiorstwa. Systemy te są często oddzielone od siebie, więc pracownicy Genpact są proszeni o przetworzenie rzeczy, które pochodzą z jednego systemu i przechodzą do innego systemu, mówi. To przełączanie się tam iz powrotem to ogromna strata czasu. Od 2014 r. Genpact zastępuje pracowników na obrotowych krzesłach, nakazując komputerom pobieranie informacji z ekranów i serwerów i przekazywanie ich do innego systemu.
Jeden poziom wyżej to rodzaj pracy, który Giacomelli nazywa pojednaniem: sprawdzanie faktur i rachunków od różnych dostawców i klientów klienta, ze wszystkimi ich rozbieżnościami i sprzecznościami. To nie jest trywialna praca; zawiera w sobie, w tej chwili, ziarna ludzkiego osądu. Ale kiedy maszyny zobaczą wystarczająco dużo takich rzeczy, mogą robić takie rzeczy, mówi.
Okaleczenie
W przypadku niektórych swoich klientów kolos informatyczny Infosys był w stanie zautomatyzować prawie wszystkie najbardziej rutynowe czynności związane z monitorowaniem i konserwacją infrastruktury danych, mówi S. Ravi Kumar, zastępca dyrektora operacyjnego firmy. Niektóre prace pośrednie, takie jak selekcja zgłoszeń serwisowych IT, są teraz wykonywane również przez maszyny. Przy jeszcze wyższym poziomie złożoności usługi — zadania, które wiążą się z rozwiązywaniem błędów w kodzie lub opracowywaniem rozwiązań nowych problemów — 35 do 40 procent zadań jest wykonywanych przez zautomatyzowane procedury.
Ogólnie rzecz biorąc, Somak Roy, analityk z firmy Forrester Research, szacuje, że tylko jedna czwarta najłatwiej zautomatyzowanej pracy w Indiach jest wykonywana wyłącznie przez maszyny. Firmy wciąż entuzjastycznie parają się technologiami, które wciąż powstają. Niemniej jednak Roy nazywa to wyraźną możliwością, że IT przestanie być generatorem zatrudnienia na dużą skalę w Indiach.
Jedna z najgorszych wizji pochodzi od Pankaja Bansala, dyrektora naczelnego PeopleStrong, firmy zajmującej się zasobami ludzkimi, która często zatrudnia inżynierów w firmach IT. Bansal mówi, że dla firm świadczących usługi IT w kształcie i formie, w jakiej je znały Indie, będzie to chaos. Został oskarżony o sianie strachu, ale trzyma się swojej oceny. Mówi, że w ciągu ostatnich dwóch lat trzy lub cztery na każde dziesięć miejsc pracy w dolnej warstwie piramidy pracy w branży IT zostały zgniecione przez automatyzację — i przejawia się to nie tym, ile osób zostało zwolnionych, ale jak gwałtownie spadła rekrutacja. Firmy przeczesywały niegdyś kampusy uczelni inżynierskich, zbierając je do czysta z świeżo upieczonych absolwentów. Bansal szacuje, że jeszcze dwa lub trzy lata temu sektor IT zatrudniał 400 000 osób rocznie, a teraz liczba ta spadła do 140 000 do 160 000. Wkrótce, mówi, zatrudnienie netto będzie ledwie wyższe od zera.
Istnieje napięcie między długim łukiem rewolucji technologicznych a znacznie krótszym, jakim jest ludzkie życie.
Przepowiednia Bansala o deflacji siły roboczej może się spełnić z innego powodu. Przez lata firmy IT zatrudniały hurtowo niedrogich, ciężko pracujących młodych ludzi — nawet jeśli byli słabo wykwalifikowani — ponieważ miało sens obsadzenie projektów w dużej mierze. Im więcej ciepłych ciał przydzielono do zadania, tym wyższy rachunek, który można było przedstawić klientowi. Ale praktyka obliczania rachunków w ten sposób zanikła; klienci płacą teraz za wyniki i wpływ. Tymczasem słabo wykwalifikowani młodzi ludzie, którzy pozostali w swoich firmach, otrzymywali awanse i podwyżki z regularnością zegarka, dopóki nie stali się inżynierami średniego szczebla, którzy są teraz zbyt kosztowni, w tysiącach, aby utrzymać. Zainicjuj czystki.
W branży ponure poglądy Bansala spotykają się z głęboką niezgodą, przynajmniej publicznie. Być może jest to zrozumiałe: firmy nigdy nie były mądre, aby wylewać się w obliczu zbliżających się zwolnień i redukcji siły roboczej. Sangeeta Gupta, starszy wiceprezes organizacji branżowej o nazwie National Association of Software and Services Companies, przewiduje tylko rozdzielenie przychodów i liczby pracowników w ciągu najbliższych kilku lat. Jeśli indyjskie IT wymagałoby trzech milionów pracowników, aby osiągnąć 100 miliardów dolarów rocznych przychodów, będzie potrzebować tylko 1,2 miliona do dwóch milionów dodatkowych osób, aby uzyskać kolejne 100 miliardów dolarów. Gupta przewiduje, że do 2025 r., kiedy przychody osiągną 350 miliardów dolarów, sektor doda kolejne 2,5 miliona do trzech milionów miejsc pracy do obecnych czterech milionów.
Firmy chętnie wyjaśniają, dlaczego automatyzacja nie wydrąży, a może nawet rozszerzy, ich roje pracowników. Po pierwsze, nie jest tak, że maszyny mogą sprawić, że ludzie natychmiast staną się zbędni. Miejsca pracy nie są zorganizowane w tak czysty sposób, mówi Giacomelli w Genpact. Architektury nowoczesnej pracy, które rozwijały się przez dziesięciolecia, skupiają się na ludziach; polegają na zwinności ludzi i ich zdolności do zapamiętywania różnych rzeczy. „Ludzie robią wiele rzeczy, więc nie jest tak łatwo wydobyć jedno z zadań i sprawić, by stało się to za pomocą sztucznej inteligencji”, mówi.
Powiązana historia
Powiązana historia Czy Indie mogą zmodernizować swoją gospodarkę produkcyjną i dostarczać energię elektryczną rosnącej populacji, nie polegając w dużym stopniu na węglu – i całkiem możliwe, że niszczą globalny klimat?Firmy upierają się również, że chcą przekwalifikować pracowników, którym grozi wyparcie przez automatyzację. Jeśli pracę inżyniera najlepiej przejąć algorytm, niesprawiedliwe jest powiedzenie „Nie masz pracy”, mówi K.M. Madhusudhan, CTO firmy Mindtree, firmy usługowej zatrudniającej ponad 16 000 osób. Czy możemy nauczyć tego inżyniera programowania? Może nie ciężkie podnoszenie, ale trochę skryptowania, co nie jest takie trudne. Wierzymy, że dla każdej roli istnieją sąsiadujące, wyższe umiejętności, które można zdobyć. Madhusudhan nazywa to podejściem humanitarnym. Spowoduje to mniejszą utratę miejsc pracy, chociaż przyznaje, że firmy takie jak jego będą również tworzyć mniej miejsc pracy. Liczby, które były możliwe wcześniej, nie będą możliwe w przyszłości, mówi. To jest większe zmartwienie w kraju takim jak Indie, ponieważ wciąż produkujemy wielu inżynierów i nie każdy dostanie pracę.
To znany schemat w historii: każdy postęp technologiczny oznaczał, że tę samą ilość pracy może wykonać mniej osób. Ilekroć następuje rewolucja, obawiam się mniejszej liczby miejsc pracy. Zdarzyło się to również podczas rewolucji przemysłowej, mówi Ravi Kumar z Infosys. Rzeczywistość jest jednak taka, że konsumpcja jest większa – dodaje. To ostatecznie zwiększa zapotrzebowanie na nowe rodzaje pracy. Jak mówi, w tej chwili przedsiębiorstwa wydają od 65 do 70 procent swoich budżetów na IT tylko na to, by światło było włączone — na opłacenie infrastruktury i rutynowego wsparcia. Jeśli te pieniądze nie będą zagrożone, mogą wpłynąć na nowe — i jak dotąd niewyobrażalne — strumienie dochodów i zatrudnienia: oznaczałoby to dla nas znacznie większe płótno.
Ale nawet jeśli ma rację, istnieje napięcie między długim łukiem tych rewolucji a znacznie krótszym ludzkim życiem. W najbliższym czasie ludzie stracą środki do życia. Sunil Kumar nadal nie ma pracy.
W czerwcu złożył wniosek o bezprawne zwolnienie do urzędu komisarza pracy, organu państwowego rozwiązującego spory pracownicze i egzekwującego prawo pracy. Kiedyś, gdy sprawdzał postępy, urzędnik poinformował go, że jego walka prawdopodobnie będzie długa, a teraz podejrzewa, że nic z tego nie wyniknie. Bez względu na to, jaką miałem pewność siebie, tracę ją, mówi. Kiedy czyta swoje gazety, zatrzymuje się tuż przed stronami biznesowymi, co go frustruje. Będą firmy, które będą mówić wiele rzeczy: „Zatrudniamy tyle osób, jest wiele możliwości”. Prezesi wciąż to powtarzają. Przestałem to wszystko czytać, mówi. Wie, że powinien zacząć szukać nowej pracy, ale nie był w stanie się pozbierać; to tak, jakby jego zwolnienie zaszkodziło samemu życiu. Nie byłem w stanie się na niczym skoncentrować, mówi. Teraz jest to bardzo trudne.
Samant Subramanian pisał dla takich publikacji jak: Przewodowy , ten Magazyn New York Times , a Nowojorczyk . Jego najnowsza książka to Ta podzielona wyspa: życie, śmierć i wojna na Sri Lance.
