211service.com
Druga misja Boeinga Starliner na ISS to moment przełomowy
Artystyczny rendering Starlinera na orbicie. Boeing / NASA
Aktualizacja 4/4/21: W związku z problemem z zaworami w układzie napędowym Starlinera, Boeing i NASA odłożyli wystrzelenie statku kosmicznego na czas nieokreślony. Nowa data nie została jeszcze ustalona.
20 grudnia 2019 r. miał być przełomowym momentem dla amerykańskiego programu kosmicznego i amerykańskiego przemysłu kosmicznego, w szczególności Boeinga.
Boeing jest partnerem NASA od momentu powstania agencji w 1958 r. – firma lub te, które nabyła, zbudowały kapsuły, które zabrały astronautów Apollo na Księżyc, a później zbudowały wahadłowiec kosmiczny, a także pomaga w obsłudze Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Tego dnia Boeing wystrzelił na ISS swój nowy statek kosmiczny CST-100 Starliner w bezzałogowej misji demonstracyjnej. Wraz z Crew Dragon SpaceX, Starliner miał stać się wybraną opcją NASA do przewożenia astronautów na orbitę Ziemi i z niej.
Tak się nie stało. Starliner dotarł do kosmosu, ale usterka komputerowa zmniejszyła szanse statku kosmicznego na dotarcie do ISS. Chociaż kilka dni później wrócił na Ziemię w jednym kawałku, najwyraźniej nie był gotowy do misji z udziałem ludzi.
Teraz Boeing zamierza powtórzyć tę misję o wysoką stawkę. 3 sierpnia Orbital Flight Test 2, czyli OFT-2, ponownie wyśle Starlinera na ISS. Firma nie może sobie pozwolić na kolejną porażkę.
W grę wchodzi duża wiarygodność, mówi Greg Autry, ekspert ds. polityki kosmicznej z Arizona State University. Nic nie jest bardziej widoczne niż systemy kosmiczne, które latają ludźmi.
Popołudnie 30 lipca było wyraźnym przypomnieniem tej widoczności. Po zadokowaniu do ISS nowego 23-tonowego, uniwersalnego modułu Nauka, Rosja zaczęła niespodziewanie i bez polecenia odpalać silniki, przesuwając ISS z właściwej i normalnej pozycji na orbicie. NASA i Rosja naprawiły problem i ustabilizowały sytuację w niecałą godzinę, ale nadal nie wiemy, co się stało, i niepokojące jest myślenie, co by się stało, gdyby warunki były gorsze. Cały incydent jest nadal badany i zmusił NASA do przełożenia startu Starlinera z 31 lipca na 3 sierpnia.
Właśnie tego rodzaju bliskiej katastrofy Boeing chce uniknąć dla OFT-2 i każdej przyszłej misji z ludźmi na pokładzie.
Jak Starliner się tu dostał?
Zamknięcie programu promów kosmicznych w 2011 roku dało NASA szansę na ponowne przemyślenie swojego podejścia. Zamiast budować nowy statek kosmiczny przeznaczony do podróży na niską orbitę okołoziemską, agencja zdecydowała się otworzyć możliwości dla sektora prywatnego w ramach nowego programu Commercial Crew Program. Przyznał kontrakty Boeingowi i SpaceX na budowę własnych pojazdów załogowych: odpowiednio Starliner i Crew Dragon. NASA kupi loty tymi pojazdami i skupi własne wysiłki na budowaniu nowych technologii dla misji na Księżyc, Marsa i gdzie indziej.
Obie firmy miały opóźnienia w rozwoju, a przez dziewięć lat NASA mogła dostać się w kosmos, przekazując Rosji miliony dolarów za miejsca w misjach Sojuz. SpaceX w końcu wysłał astronautów w kosmos w maju 2020 roku (po których nastąpiły dwie kolejne misje z załogą), ale Boeing wciąż pozostaje w tyle. Jego lot w grudniu 2019 roku miał udowodnić, że wszystkie jego systemy działają i że jest w stanie zadokować się z ISS i bezpiecznie wrócić na Ziemię. Ale usterka z wewnętrznym zegarem spowodował, że przedwcześnie wykonał krytyczne wypalenie, uniemożliwiając dokowanie do ISS.
Późniejsze dochodzenie wykazało, że druga usterka spowodowałby, że Starliner uruchomiłby swoje silniki w niewłaściwym momencie podczas lądowania z powrotem na Ziemię, co mogło zniszczyć statek kosmiczny. Ta usterka została naprawiona zaledwie kilka godzin przed powrotem Starlinera do domu. Problemy z oprogramowaniem nie są nieoczekiwane w rozwoju statków kosmicznych, ale są rzeczy Boeing mógł rozwiązać problem z wyprzedzeniem dzięki lepszej kontroli jakości lub lepszy nadzór NASA .
Boeing miał 21 miesięcy na naprawienie tych problemów. NASA nigdy nie zażądała kolejnego testu lotu Starlinera; Boeing postanowił go przerobić i samodzielnie pokryć 410 milionów dolarów.
W pełni oczekuję, że test przebiegnie idealnie, mówi Autry. Problemy te dotyczyły systemów oprogramowania i powinny być łatwe do rozwiązania.
O co toczy się gra
Jeśli coś pójdzie nie tak, reperkusje będą zależeć od tego, czym one są. Jeśli statek kosmiczny napotka kolejny zestaw problemów z oprogramowaniem, prawdopodobnie będzie piekło do zapłacenia i bardzo trudno jest zobaczyć, jak relacje Boeinga z NASA mogą się odnowić. Katastrofalna awaria z innych powodów również byłaby zła, ale przestrzeń kosmiczna jest niestabilna, a nawet małe problemy, które są trudne do przewidzenia i kontrolowania, mogą prowadzić do wybuchowych rezultatów. To może być bardziej wybaczalne.
Jeśli nowy test się nie powiedzie, NASA nadal będzie współpracować z Boeingiem, ale ponowny lot może nastąpić za kilka lat, mówi Roger Handberg, ekspert ds. polityki kosmicznej z University of Central Florida. NASA prawdopodobnie wróci do SpaceX na więcej lotów, co jeszcze bardziej niekorzystnie wpłynie na Boeinga.
Boeing potrzebuje OFT-2, aby dobrze radzić sobie z powodów wykraczających poza wypełnienie umowy z NASA. Ani SpaceX, ani Boeing nie zbudowali swoich nowych pojazdów do wykonywania misji ISS — każdy z nich miał większe ambicje. Istnieje realne zapotrzebowanie [na dostęp do przestrzeni] od osoby zamożne , zademonstrowane od początku XXI wieku, kiedy kilku latało na rosyjskim Sojuzie, mówi Autry. Latanie suwerennym korpusem astronautów wielu krajów, które nie są gotowe do budowy własnych pojazdów, to również bardzo silny interes.
SpaceX okaże się bardzo ostrą konkurencją. To ma prywatne misje – własne oraz przez Axiom Space — już przewidziany na kilka następnych lat. Więcej na pewno nadejdzie, zwłaszcza że Aksjomat , Zobaczył przestrzeń , a inne firmy planują budowę prywatnych stacji kosmicznych dla płacących gości.
Największym problemem Boeinga są koszty. NASA płaci firmie 90 milionów dolarów za miejsce za lot astronautów na ISS, w porównaniu do 55 milionów dolarów za miejsce dla SpaceX. NASA może sobie na nie pozwolić, ponieważ po problemach z wahadłowcami agencja nie chciała uzależniać się od jednego systemu lotów – jeśli się zepsuje, wszystko się zatrzyma, mówi Handberg. Ale prywatni obywatele i inne kraje prawdopodobnie skuszą się na tańszą – i bardziej doświadczoną – opcję.
Boeingowi zdecydowanie przydałby się w dzisiejszych czasach dobry PR. Buduje główny dopalacz dla wartego 20 miliardów dolarów systemu kosmicznego, który ma być najpotężniejszą rakietą na świecie. Ale wysokie koszty i ogromne opóźnienia mają zmienił go w piorunochron do krytyki . W międzyczasie pojawiły się lub zadebiutują w ciągu najbliższych kilku lat alternatywy, takie jak Falcon Heavy i Super Heavy firmy SpaceX, New Glenn firmy Blue Origin i Vulcan Centaur firmy ULA. W 2019 r. inspektor generalny NASA przyjrzał się potencjalnym oszustwom w kontraktach Boeinga o wartości 661 milionów dolarów . A firma jest jedną z głównych postaci w centrum śledztwo kryminalne obejmujące poprzednią ofertę kontraktu z lądownikiem księżycowym.
Jeśli kiedykolwiek Boeing chciał przypomnieć ludziom, do czego jest zdolny i co może zrobić dla amerykańskiego programu kosmicznego, to w przyszłym tygodniu.
Kolejna porażka postawi Boeinga tak daleko w tyle za SpaceX, że być może będą musieli rozważyć poważne zmiany w swoim podejściu, mówi Handberg. Dla Boeinga jest to ten pokazać.